, caryca Katarzyna II koń 

caryca Katarzyna II koń

Narzędzia « Ankiety i Badania On-line

Temat: Miedziany"opłatek" do id.
" />Witam
Rzeczywiście jest to liczman bity w Norymberdze. Z napisów w otoku można odczytać: I. C. REICH i dalej RECH. PFEN., czyli emitentem jest Iohann Christian Reich (1758-1814). Bez odczytania napisów z drugiej strony nie jestem w stanie określić dla kogo był wyemitowany liczman. Reich z tego typu drzewkiem produkował liczmany dla Fryderyka Wilhelma II 1786-1797 (napis w otoku: FRID. WILH. II. KON. VON: PR:), dla carycy Katarzyny II 1762-96 (CATH. II. D. G. R. I.).
Pozdrawiam
bohnsack77
Źródło: poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=58440



Temat: Humor :) Śmieszne linki, fotki, filmiki z youtube !!!!
" />Ile razy widzę ta reklamę to zawsze to mam

Nie wiem czy było wcześniej ale;

- Cześć,co u Ciebie i coś taki zmarnowany?
- W zasadzie okej, tylko palce mnie strasznie bolą.
- A co się stało?
- Wczoraj na czacie mieliśmy imprezę i całą
noc śpiewaliśmy.
--------------------------------------------

Caryca Katarzyna przeciąga się rano w swoim łożu i z błogim uśmiechem mówi:
- Ciekawe kto to powiedział, że koń to przeżytek?
------------------------------------------------

Kobieta powinna umieć 70 rzeczy... 69 i gotować

---------------------------------------------------

Siedzi kobieta na ławce w parku.Dosiada się facet
i grzecznie pyta o godzinę.Kobieta nie
odpowiada.On na to-
pani jest brzydka,ona nic,on
powtarza-pani jest brzydka,ona na to-a pan jest
pijany.Wtedy facet z uśmiechem...ale ja
wytrzeźwieję.
------------------------------------------------------
Źródło: bus-forum.pl/viewtopic.php?t=859


Temat: [ D ] Zanim
Bohun... Kozak, nie UKRAINIEC.
O boże... I na Diewu iz ocziej milost' tichaja nieschodit'... Czy jakoś tak. Helena była głupia, prawda? On by jej do kolan całą Ukrainę i Rzeczpospolitą rzucił, ba, nie mówiąc o tym, że pewnie i sam chętnie by się u jej nóżek znalazł. I jeszcze jego rozchełstana koszula, żwawa pieśń na ustach i rozwichrzone włosy... Srebrna szabla, przekrzywiona czapka i zawadiackie spojrzenie, połączone z uśmiechem małego sadysty oraz uwodziciela....
Tak, kolejny ciąg fascynacji Kozakami i Zaporożem w moim życiu.
O co na Podlasiu nie jest znowu tak trudno
Drabble jest dla mnie genialne. Absolutnie i niepodważalnie - po prostu cudowne. Kocham Bohuna! W zasadzie zdziwiłam się, że ktoś napisał fandom do 'Ogniem i mieczem', części naszej narodowej chluby powieściowej, jaką niewątpliwie jest 'Trylogia' pióra Henryka Sienkiewicza, ale Semele, jak już to wyżej napisałam, ma w sobie cechy literackiego geniusza, więc wyszło jej to wspaniale. Szczególnie, że są to myśli konia. Od razu pomyślałam, że musi chodzić o Kozaka, bo więzi między nimi, a ich wierzchowcami, były bardzo silne. Może dlatego koń musiał jeszcze wiele nauczyć się o ludziach? By bardziej zgrać się ze swoim właścicielem w boju?
Dziękuję Ci za ten tekst, droga Autorko, bo sprawiłaś, że dzisiejszy dzień, strasznie dla mnie trudny, stał się rozświetlony promykami uśmiechu. Przypomniały mi się wydarzenia z drugiej klasy gimnazjum, jak to po nocach czytało się 'Ogniem i mieczem', a kilka, albo nawet kilkanaście razy fragmenty, w których Bohun wypowiadał choć jedno zdanie. A potem następowały sms-y z Kaś i rozpaczliwe wołanie 'JA GO KOCHAM!'. Hah, już nawet moja polonistka wie, o moim zamiłowaniu do wszystkiego co ma związek z Kozakami. I wiecie co? Mam nawet swoją własną teorię na temat filmu 'Ogniem i mieczem'. Ostatnie ujęcia - Bohun, kary koń, zachód słońca, rozpięta koszula i te oczy... A Helena przykleja się do ramienia Skrzetuskiego, ale czy patrzy na niego? Ano nie. I kiedy lektor opowiada o carycy Katarzynie, nasza Ukrainka uświadamia sobie, jak wiele straciła... i jakiego okropnego 'Laszka od kolaski', będzie mieć przez całe życie obok siebie. A mogło być tak pięknie... 'Spodobalas meni, spodobalas meni, taja diwczynon'ka...'.

*odchodzi zasłuchana w 'Jechał Kozak za Dunaj'*
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=4606


Temat: Zarty o wojsku
" />Porucznik Rżewski wstał wczesnym rankiem. Pogoda była wspaniała. Porucznik wskoczył na siodło i pogalopował hen, przed siebie, w step. Po przejechaniu dwóch wiorst zatrzymał się.
- O cholera, a gdzie koń? - wykrzyknął.
Po czym wyrugał się brzydko i pogalopował z powrotem.
***
Zaczynał się piękny dzień. Wschodzace słońce przeświecało przez szamaragdową zieleń lasu i biale płótno namiotu. Śpiewały ptaki, pachniały leśne kwiaty. Porucznik Rżewski wyszedł przed namiot, rozejrzał się i zachwycił.
- Jak cudownie! - krzyknął.
- ... twoju mać... twoju mać.... - z przyzwyczajenia odpowiedziało echo.
***
Z pamiętnika oficera.
1 września. Stanęliśmy pułkiem w miasteczku N. Przelecieliśmy wszystkie damy, wypiliśmy cały koniak i całego szampana.
2 września. Przelecieliśmy wszystkie baby, wypiliśmy całą wódkę.
3 września. Przelecieliśmy wszystkie krowy, kobyły i owce. Wypiliśmy cały bimber.
4 września. Przyjechał porucznik Rżewski. I dopiero zaczął się burdel...
***
Porucznik Rżewski przechadzał się po parku w Carskim Siole. Zauważył carycę Katarzynę II, opartą o poręcz altany. Nie mógł się powstrzymać na widok wypiętych krągłości. Podbiegł i zaczął robić swoje od tyłu...
- Kto tam? - spytała caryca.
- Porucznik Rżewski, Wasza Wysokość.
- Proszę kontynuować, pułkowniku...
***
Natasza Rostowa na balu zwraca uwagę Pierrowi Bezuchowowi.
- Ma pan ubłocone buty...
Zawstydzony Pierre wychodzi do sąsiedniego pokoju i strzela sobie w łeb.
Natasza w kolejnym tańcu zwraca uwagę księciu Bołkonskiemu:
- Ma pan ubłocone buty...
Zawstydzony książę wychodzi i strzela sobie w łeb.
To samo z porucznikiem Rżewskim.
- Ubłocone buty? - patrzy porucznik. - Natasza, to nie błoto. W * * wdepnąłem. Nic wielkiego. Wyschnie i samo odpadnie.
***
Na balu porucznik Rżewski przeprasza Nataszę Rostową, przerywa taniec.
- Natasza, pardon, muszę wyjść na dwór załatwić coś pilnego...
Po jego powrocie Natasza mówi:
- O, poruczniku, ma pan mokre spodnie. Deszcz?
- Nie. Wiatr.
***
Porucznik Rżewski i Pierre Bezuchow pojechali do znajomego na wsi. We dworze lokaj wprowadził ich do salonu i poszedł po dziedzica. Czekają, czekają, znajomy długo się nie zjawia. Nudno.
- Może zrobimy mu jakiś kawał? - proponuje Pierre.
- Jaki?
- No... Na przykład nasramy do fortepianu.
- Nie zrozumieją dowcipu. To przecież prowincja...
***
GENERALNIE porucznik Rżewski to postać z radzieckiego filmu „Huzarska ballada”. Parę lat temu stał się w Rosji tematem niezliczonych dowcipów - jak Chuck Norris. Jest jurnym chamem, prostakiem, erotomanem, pijanicą. Występuje w różnych epokach. Najczęściej w towarzystwie postaci z „Wojny i pokoju” Tołstoja, ale też w epoce Katarzyny II, w czasie I wojny, a nawet współcześnie. Powoli wypiera w dowcipach Czapajewa - Rosja wraca do czasów carskich.
Źródło: lodz-eksploracja.org/forum/viewtopic.php?t=178


Temat: TARGOWICA
" />
"> Józef Szaniawski

TARGOWICA



22 lipca 1944 roku ujawnił się w Chełmie, a następnie w Lublinie t. zw. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. PKWN został dwa dni wcześniej utworzony w Moskwie przez Stalina. Nie był ani ‟polski”, ani ‟narodowy”, ani ‟wyzwolenia”. Może tylko określenie ‟komitet” pasowało do tego marionetkowego pierwszego rządu Polski Ludowej, który zainstalował się w Polsce przy pomocy sowieckich czołgów. Skład PKWN zatwierdzili osobiście Stalin i Beria. Już tylko to pozwala na stwierdzenie, że ‟ministrowie” PKWN byli bez wyjątku agenturą moskiewską. Osóbka-Morawski, Wanda Wasilewska, Rola-Żymierski, Jakub Berman, Stanisław Radkiewicz, Andrzej Witos oraz pozostali członkowie PKWNu zapoczątkowali rządy komunistyczne w Polsce. Od 22 lipca 1944roku poprzez Bieruta, Gomułkę, Gierka, Kanię, Ochaba, Cyrankiewicza rządy te miały władzę w Polsce aż do rezygnacji Jaruzelskiego w grudniu 1990 roku. Kolejne rządy komunistów gwarantowały panowanie sowieckie nad Polską przez pół wieku. Przy pozorach niepodległości formalnie wolna Polska, była faktycznie państwem pozbawionym całkowicie suwerenności, była okupowana aż do 1993 roku przez dywizje Armii Czerwonej i eksploatowana ekonomicznie z całą bezwzględnością przez Rosję sowiecką.

22 lipca 1944 sowieci powtórzyli eksperyment polityczny z 1920 roku. To wtedy właśnie 30 lipca 1920 w Białymstoku proklamowany został tymczasowy Rewolucyjny Rząd Republiki Polskiej. W jego skład wchodzili m.in. Julian Marchlewski, Feliks Kon, a przede wszystkim Feliks Dzierżyński – oprawca milionów ludzi i założyciel zbrodniczych Czeka, NKWD i KGB. Na bagnetach wydawało się wtedy zwycięskiej Armii Czerwonej ten ‟polski rząd” miał dostać się do Warszawy, ale dotarł jedynie do Wyszkowa. Zwycięstwo Marszałka Piłsudskiego, cud nad Wisłą, determinacja i bohaterstwo żołnierza polskiego przekreśliło plany Moskwy utworzenia na stałe polskich rządów komunistycznych złożonych z Polaków, renegatów i zdrajców. To o nich pisał wtedy Stefan Żeromski:

Któż to byli ci trzej goście, którzy mienili się rządem polskim? Czy ich lud polski wybrał, czy ich ktokolwiek na tej ziemi mianował? Naznaczeni zostali przez kogoś z wyższą, w obcym kraju, w swym zespole, w swej partii. /‌/ Kto na ziemię ojczystą, choćby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł Ojczyzny. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła.

Zdrada polityczna istniała w dziejach świata zawsze i wszędzie. Podobnie słowo i pojęcie ‟zdrady” istnieje we wszystkich językach. Ale jedynie w języku polskim istnieje pojęcie ‟targowica”. Oznacza ono zdradę Ojczyzny i narodu, zdradę polskiej racji stanu na rzecz Rosji niegdyś carskiej, a następnie sowieckiej. Już w XVIII wieku Polacy – targowiczanie, najważniejsi politycy Rzeczypospolitej uzasadniali swą zdradę ‟mniejszym złem”. Twierdzili, że będzie lepiej jeżeli Rosjanie będą panować nad Polakami za ich pośrednictwem, chociaż znakomicie wiedzieli, że właśnie tym samym pomagają Moskwie i imperialnym dążeniom rosyjskim. Małe miasteczko Targowica na pograniczu niegdyś wschodnich kresów Rzeczypospolitej przeszło do historii jako miejsce skąd Branicki, Rzewuski i Potocki wysłali list do carycy Katarzyny II. W liście tym prosili o interwencję armii rosyjskiej w celu likwidacji Konstytucji 3 maja 1791. To dla Rosji był pretekst. Interwencja zbrojna i rozbiór Polski i tak był przesądzony. Dyplomacja rosyjska potrzebowała jedynie pretekstu, aby to sami Polacy o nią poprosili.

W 1945 roku – w czerwcu już po zakończeniu II wojny i po zaanektowaniu całej Polski, Stalin publicznie powiedział na Kremlu: ‟To nie Niemcy, ale Polska to nasza największa zdobycz wojenna.” Warto to zdanie przypomnieć obecnie w 2009r. roku w zupełnie innej epoce politycznej, ale nadal w tym samym miejscu Europy, szczególnie w kontekście politycznych działań prezydentów Putina i Miedwiediewa wobec Polski.

Źródło: historiapolski.eu/viewtopic.php?t=792